Kościół Chrześcijańskokatolicki w Rzeczypospolitej Polskiej

Chrzest Pański

Medytacja do słów Ewangelii św. Łukasza – 3;15-16,21-22


Co mamy zrobić z dziwną sprawą chrztu Jezusa? Chrzest ma wiele znaczeń, ale niewątpliwie dla nas chodzi o przebaczenie grzechów: na pewnym etapie historii Kościoła ludzie odkładali chrzest do czasu, gdy znaleźli się na łożu śmierci, ponieważ uważali, że jeśli umrą natychmiast po udzieleniu chrztu, to umarli bez grzechu i dlatego poszli prosto do nieba.

Ale gdzie pasuje do tego Jezus? Kościół zawsze wierzył, że Jezus w swoim ludzkim wcieleniu był całkowicie wolny od grzechu, jak więc ten, który był „Bogiem w człowieku”, może zostać ochrzczony? To jest niemożliwe. Chrzest Pański można wyjaśnić z dwóch powodów. Po pierwsze, był to akt posłuszeństwa: wolą jego niebiańskiego Ojca było, aby to uczynił; i jak mógłby wzywać innych do pełnego posłuszeństwa, jeśli nie był przygotowany do dawania przykładu? I drugi powód – solidarność. Solidarność ze swoimi ludzkimi braćmi i siostrami, którzy potrzebowali oczyszczenia z grzechów. Jezus w chrzcie wyraża swoją jedność, solidarność ze wszystkimi dziećmi Bożymi, które bez wyjątku potrzebują Bożego przebaczenia.

Przyjęcie solidarności Jezusa z nami również stanowi dla nas wyzwanie. Jak nasze życie pasuje do bezgrzesznego Syna Bożego? Jeśli patrzymy lustro to co widzimy gdy w nie patrzymy? Ta sama stara twarz, którą przez lata połowicznie kochaliśmy, a na wpół nienawidziliśmy? Czy raczej widzimy kogoś, kto jest coraz bardziej odrodzony na podobieństwo Chrystusa?

W Jezusie widzimy kogoś, kto jest doskonale dobry, doskonale święty, doskonale kochający. Nie ma ambicji w swoim życiu, poza spełnianiem woli swego Ojca, przyciągnięciem wszystkich ludzi do ognia miłości Boga, pojednaniem człowieka z Bogiem i człowieka z człowiekiem. Świat ma oczywiście inne ambicje: ambicję pieniędzy, ambicję władzy, ambicję zniszczenia, ambicję sprowadzania zła na innych. Gdyby Jezus był gotów milczeć, być cichym ekscentrykiem, to prawdopodobnie mógłby przeżyć swoje życie w warsztacie stolarskim; jednakże miał do głoszenia Ewangelię i dlatego było nieuniknione, że jego ambicja z innego świata stanie w obliczu konfliktu z ambicjami tego świata. W rezultacie tego “niebezpiecznego marzyciela” skazano na śmierć i myśleli, że uciszyli go na dobre.

Wiemy, że tak się nie stało. Wiemy, że zmartwychwstanie Jezusa dowodzi, że miłość jest silniejsza niż śmierć. Czy zmartwychwstanie nie dowodzi niezbicie, że jedyną godną posiadania ambicją jest ta, którą miał Jezus, by czynić wolę Boga Ojca? Ambicja Jezusa jest skoncentrowana na Bogu i prowadzi do nowego życia; ambicja świata jest skupiona na sobie i prowadzi do śmierci. Tak samo nasz chrzest wzywa nas do pełnego udziału we wszystkim, czym jest Jezus: w Jego miłości, posłuszeństwie, pozaziemskiej ambicji czynienia wszystkiego zgodnie z wolą Ojca.

 

Nad rzeką Jordan wszyscy ludzie zostali ochrzczeni, a Jezus był pośrodku nich. Czy nie taki powinien być Kościół? Powinniśmy być ludem radości, uznając obecność Pana pośród nas. Z tą ufnością powinniśmy więc, tak jak Jezus, być gotowi, by być ambitnym dla Boga tam, niosąc Jego przesłanie światu, już nie jest to prywatna sprawa. A jeśli jesteśmy uważani za głupców, to cóż jest lepszego niż być głupcami z Chrystusem, głupcami dla Chrystusa? Nie martw się: z Bogiem po naszej stronie, któż może być przeciwko nam?

AllEscort